Zawodowo jestem scenarzystą gier wideo. Moje dni wypełnia tworzenie światów, pisanie dialogów, projektowanie questów. Wszystko musi mieć logikę, sens i prowadzić gracza przewidywalną ścieżką do celu. Nawet najbardziej zwariowany pomysł podlegał analizie: "czy to ma sens w kontekście fabuły?". Po pracy mój umysł był tak zmęczony wymyślaniem, że nie potrafił już się cieszyć niespodzianką. Oglądałem filmy, odgadując zakończenie w piątej minucie. Czytałem książki, przewidując zwroty akcji. Mój wewnętrzny "kreator" zabił we mnie "odkrywcę". Świat stał się zbiorem schematów. Aż mój sześcioletni syn, patrząc na zachód słońca, powiedział: "Tato, popatrz, niebo się mieni jak galaretka truskawkowa!". Ja w tym samym momencie myślałem: "efekt rozproszenia światła w atmosferze". I poczułem smutek. Straciłem zdolność do metafory, do niespodzianki.
Pewnej nocy, po odesłaniu kolejnej partii scenariusza, usiadłem przed prywatnym laptopem. Chciałem znaleźć coś, co nie ma fabuły. Coś, gdzie nie ma celu, a tylko proces. Gdzie nie da się przewidzieć, co będzie dalej. Wpisałem "brak fabuły", "generator". W wynikach, między generatorami losowych obrazków a muzyki, pojawiło się vavada casino free spins. "Darmowe obroty". To brzmiało jak obietnica czegoś bez zobowiązań. Jak ktoś daje ci pędzel i farby i mówi: "maluj, co chcesz, nie musisz nam tego oddawać". Kliknąłem.
Zarejestrowałem się. Dostałem te darmowe spiny. To były moje "pędzle". Bez fabuły, bez celu. Tylko ruch, kolor, dźwięk. Wybrałem pierwszy z brzegu automat. Temat? Kosmos. Nacisnąłem przycisk. Bębny zaczęły się kręcić. I w tej prostej czynności, w obserwowaniu, jak symbole układają się w przypadkowe kombinacje, poczułem coś, czego nie czułem od lat: ciekawość. Czystą, dziecięcą ciekawość: "a co będzie teraz?". Vavada casino free spins stały się moją terapią. Codziennie brałem swoją dawkę "darmowych obrotów" – dosłownie i w przenośni. Kręciłem, nie myśląc o fabule, tylko ciesząc się samym mechanizmem, samym ruchem.
Potem odkryłem automaty z tzw. "bonusowymi grami". Te miały mikro-fabułki: otwórz skrzynię, wybierz drzwi, znajdź klucz. Ale tu fabuła była pretekstem, a nie celem. Cel był jeden: niespodzianka. Co jest za drzwiami? Nie wiedziałem. To było piękne.
Aż przyszedł ten wieczór. Byłem po ciężkiej naradzie, gdzie zepsułem cały projekt, bo "ta mechanika jest zbyt nieprzewidywalna dla gracza". W domu, zamiast iść spać, włączyłem tę stronę. Miałem aktywne darmowe spiny w nowej grze, o tematyce... tworzenia świata. Ironia losu! Gra polegała na tym, że z otchłani wyłaniały się planety, a ja musiałem kliknąć, by je "ustabilizować". Za każdą ustabilizowaną planetę dostawałem nagrodę. Nagle, po kilku kliknięciach, pojawiła się niestandardowa, pulsująca planeta. Kliknąłem. Ekran rozbłysł, a gra przeniosła mnie do "trybu kreatora". Mógłem teraz sam wybierać kolory planet, ich rozmiary, układy. Nie tworzyłem fabuły. Tworzyłem przypadkowy, piękny układ słoneczny. A każdy mój wybór generował wygraną. W pewnym momencie, stworzyłem konfigurację, która dała mi "super wybuch" – kaskadę żetonów, dźwięków i animacji. Wygrana była ogromna.
Ale ja nie patrzyłem na liczbę. Patrzyłem na ten swój mały, stworzony przeze mnie układ planetarny. I poczułem łzy. Bo po raz pierwszy od lat stworzyłem coś bez celu. Tylko dla piękna samego tworzenia. Bez scenariusza. To było wyzwalające.
Tej wygranej nie zainwestowałem. Kupiłem za nią zestaw do malowania farbami akrylowymi. I teraz, kiedy syn idzie spać, ja siadam z płótnem. Maluję bez planu. Tylko kolor. Czasem wychodzi coś abstrakcyjnego, czasem głupiego. I to jest w porządku.
A vavada casino free spins? To mój codzienny rytuał. Kilka minut "kręcenia" przed snem. Nie po to, by wygrać. Po to, by przypomnieć sobie, że najpiękniejsze historie to czasem te, które opowiada przypadek. I że czasem, żeby znów zacząć tworzyć, trzeba najpierw zapomnieć, jak się pisze scenariusz. I po prostu kręcić tym kołem, patrząc, gdzie zatrzyma się kulka. Bo może akurat wyląduje w miejscu, z którego wyrośnie nowa galaktyka. Twoja własna.